Wywiad z twórcą Zbójnickiego Szlaku
Spis treści
CZY ZBÓJNICNICY ISTNIEJĄ JESZCZE DZIŚ?
Tych prawdziwych zbójników już dawno nie ma. Główne nasilenie zbójnictwa w Karpatach, również w Małopolsce przypadało na XVII, XVIII wiek. Od najintensywniejszego nasilenia zbójnictwa minęło już ponad 250 lat.
Jednak zbójnicy przetrwali w opowiadaniach ludowych, w legendach zbójnickich, w wierszach, powieściach, pieśniach ludowych, muzyce góralskiej, w rzeźbie czy w malunku na szkle.
O zbójnikach można przeczytać w dziełach takich zacnych poetów, pisarzy, podróżników, geografów jak: Maciej Bogusz Zygmunt Stęczyński, Seweryn Goszczyński, Kazimierz Przerwa Tetmajer, Władysław Orkan, Ludwik Zejszner, Stanisław Vincenz – Homer huculszczyzny, Oswald Balcer czy Walery Eliasz Radzikowski. Te osoby ściśle były związane z naszymi polskimi górami, z Zakopanem, Tatrami, Gorcami, ale i z Beskidami.
Polecam wiersze Stanisława Nędzy Kubińca, czy współczesne zabawne opowiadania oraz wiersze o zbójnikach Zdzisława Barglika. Wiele o zbójnikach można również się dowiedzieć w książce pana Michała Jagiełły, który jest z Tatrami, Krakowem bardzo związany. Podobnie jest z Panią Urszulą Janicką Krzywdą, która zna tematykę zbójnicką jak nikt inny.
Cząstka ze zbójników została też w wielu z nas, ze względu na to, że górale beskidzcy, czy podhalańscy wywodzili się w większości z plemion wołoskich, które przybyły w te tereny w XV wieku w poszukiwaniu dogodnych terenów wypasowych dla owiec.
PROTOPLASTAMI ZBÓJNICKIEGO RODU BYŁY WŁAŚNIE PLEMIONA WOŁOCHÓW, KTÓRE PRZYBYŁY DO POLSKI AŻ Z TERENÓW DZISIEJSZEJ RUMUNII.
Walasi, albo Wołosi byli plemieniem bardzo temperamentnym, kochającym wolność, ta góralską Ślebodę. Nie było w ich naturze podporządkowywać się nikomu. Początkowo byli tolerowani przez ówczesne władze, ale w późniejszym czasie możnowładcy zaczęli ich wyzyskiwać, wprowadzać daniny i różne inne powinności. Znacznie ograniczono ich swobody co spowodowało ich gniew. Zubożali Wołosi zbiegali w góry, nie chcieli się bowiem podporządkowywać żadnym normom i harować na rzecz wyzyskujących ich możnowładców takich jak chociażby Mikołaj Komorowski – ojciec zbójnictwa w Beskidach i na Podhalu. Wołosi byli bardzo zaradnymi ludźmi, wytrwałymi, upartymi, zawziętymi, bitnymi. Nie dawali sobie w kaszę dmuchać. Wołosi uciekali też przed wcieleniem do armii austriackiej. Służba wojskowa w armii austriackiej trwała aż 12 lat!
Wołosi chcieli wolności, a nie uciemiężenia – jeszcze przez zaborcę! Dlatego wkraczali na drogę rozboju. Kryli się w niedostępnych lasach i napadali na karawany kupieckie, na austriackie dyliżanse, pocztyliony, kasy cesarskie itp.
Ta wołoska krew do dnia dzisiejszego płynie w żyłach górali beskidzkich, podhalańskich i nie tylko. Wiele obecnych - znamienitych, bogatych i wpływowych rodów góralskich na Podhalu ale i w Beskidach ma za przodków zbójników – Wołochów. Ale do tego czasu jest to temat przemilczany, temat tabu, nie wiem dlaczego – jak to zaszczyt – moim zdaniem mieć zbójnika w rodzinie! Bo zbójnik pójdzie w niebie na samiućkim przodzie! Sabała, który ponoć za młodu zbójnikował mówił, że to honor być zbójnikiem, ale nie zbójcą – bo to ma wydźwięk negatywny!
Aby odkryć zapomniany zbójnicki świat polecam wystawy chociażby w Muzeum Zakopiańskim, albo wizytę w Izbie regionalnej w Murzasihlu czy w izbie twórczej Pana Władysława Walczaka Banieckiego w Zakopanem. Lub też w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Tam znajdą państwo zapomniany magiczny świat zbójników, który odzwierciedlają zbójnickie malowidła na szkle, rzeźby zbójników. W muzeum można zobaczyć zbójnickie noże, zbójnickie torby myśliwskie itp. zbójnickie grafiki Władysława Skoczylasa czy zbójnicki szkice Zofii Stryjeńskiej.
Aby wgłębić się w tematykę zbójnicką mogą państwo podążać również szlakiem zbójników karpackich, poznać historię zbójnickich zamków, kościółków, kapliczek, obelisków itp. To wszystko pozwoli nam odkryć na nową zbójnicki mit, który zakorzeniony jest głęboko w każdym z nas.
Aby poznać mentalność zbójników można się również wybrać do kina na najnowszy film Agnieszki Holland i Kasi Adamik – Prawdziwa Historia Janosika lub oglądnąć na dvd naszego polskiego Janosika Passendorfa.
KTO WEDŁUG PANA PRETENDOWAŁBY DO MIANA WSPÓŁCZESNEGO ZBÓJNIKA JANOSIKA?
Tak naprawdę to zbójnicy najczęściej kradli, rabowali, często nadużywali alkoholu, uciekali od stabilizacji, żyli w konflikcie z prawem. Mieli wiele kochanek. Najczęściej brali bogatym, ale często i biedniejszemu bacy i dawali sobie. Jednak zdarzali się zbójnicy, którzy jak mówią legendy aby odpokutować swoje winy fundowali różne fundacje sakralne, aby uspokoić swoje sumienie. Takimi fundacjami zbójnickimi są chociażby kościółek św. Anny w Nowym Targu, czy zbójnicka kapliczka na cmentarzu Pęksów Brzyzek lub w Zawoi Policzne.
Niejeden polityk pasowałby do takiego stereotypu. Brać bogatym i biednym i dawać sobie, żeby mieć jeszcze wiecej i więcej i więcej! A żeby uspokoić sumienie organizują różne bale charytatywne i inne tego typu sprawy, aby bazować na micie szlachetnego, szczodrego i współczującego innym człowieka.
Współczesny zbójnik to taki AGENT TOMEK!
Ale jeśli byśmy brali pod uwagę wspaniały zbójnicki romantyczny mit legendarnego, zacnego, szlachetnego, litującego się nad biedą ludzką człowieka, pomagającego innym, kochającego Boga, góralską Ślebodę, przyrodę to na zbójnika który niedawno – bo 9 lat temu już odszedł wybrał był księdza Józefa Tishnera, który wiele o zbójnikach mówił w swoich kazaniach. Wiem, że to kontrowersyjne co powiedziałem. Ale tak czuję. Był to człowiek zacny, miłujący Boga, góry, ludzi, przyrodę, bezinteresownie pomagał ludziom. Jego zadaniem było równanie świata, żeby nie było tych wielkich dysproporcji pomiędzy wielkim bogactwem a niemiłosierną biedą. Ks. Tishner jakby żył nadawał by się na prawdziwego zbójnika, zwłaszcza jakby ubrał się dostojnie w góralski strój. Prosił by bogatych żeby oddali na potrzeby biednych i tak też robił!
„…To sytka od Pana Boga; taki los i śmierć, i sytko. I zbójnicy od Pana Boga. Oni ta jacy byli, tacy byli, ale robili dom Panu Bogu…”.
CZY PAMIĘTAMY JESZCZE ZBÓJNIKÓW?
Oczywiście że pamiętamy! Pamiętamy o zbójnikach m.in. dzięki filmowi Jerzego Passendorfa, czy też filmach nawiązujących do tematyki zbójnictwa takich jak np.
Legenda Tatr czy Podhale w Ogniu. Jednak wiedza na ich temat jest bardzo nieusystematyzowana. Większość z nas pamięta postać Janosika czy Ondraszka. A było wielu innych zbójników, którzy również zasłużyli na to, aby o nich opowiadać. W Internecie o zbójnikach było bardzo mało informacji dlatego stworzyłem portal poświęcony zbójnictwu karpackiemu www.zbójnickiszlak.pl
Pamięć o zbójnikach nigdy nie zaginie!
Ze względu na to, iż zbójnictwo – nie zbójectwo czy rozbójnictwo jest w dalszym ciągu fascynującym zjawiskiem i ciągle wzbudza żywe zainteresowanie i podziw ludzi. W każdym z nas głęboko zakorzeniony jest zbójnicki mit, który wywołuje z reguły bardzo pozytywne skojarzenia. Zbójnicy brali bogatym i dawali biednym! Poeci z epoki romantyzmu oraz XX lecia międzywojennego tacy jak chociażby Kazimierz Przerwa Tetmajer stworzyli bardzo pozytywny wizerunek zbójników.
Zbójnicki mit kojarzy się nam wszystkim z symbolem dawności, honorności, wolności i dlatego nigdy nie zaginie! Zbójnicki mit niezwykle mocno oddziałuje na wyobraźnię, co daje inspirację do podróżowania śladami karpackich zbójników.
Pamiętamy o zbójnikach, rozprawiamy o nich, piszemy, kręcimy nowe filmy o zbójnikach, cały czas góralski folklor przypomina nam legendarne postacie zbójników. Pamiętają o zbójnikach górale, artyści, poeci, rzeźbiarze, reżyserzy filmowi. Magia zbójnickiej legendy jest tak silna że oddziałuje na wiele dziedzin powszedniego życia. Powstają zbójnickie karczmy – ZBÓJNICKA KARCZMA W ZAWOI, pensjonaty nawiązujące do imion zbójników, zbójnickie przeboje lansowane przez gwiazdy polskiej muzyki takie jak chociażby Zakopower i Kasia Cerekwicka w nowej piosence ZBÓJNICKI SKARB. Jest wiele płyt CD, które opiewają postacie legendarnych harnasiów – np. Trebunie Tutki czy Krywań.
Kultywowanie mitu zbójnickiego nie jest tradycją martwą. Świadczą o tym nie tylko teksty wybitnych poetów, ale i jazzowa aranżacja Łukasza i Pawła Golców pt. „Hej, Jonicku, ka ześ jes”.
Jeśli jesteśmy przy temacie muzyki to nie możemy zapomnieć o balecie Karola Szymanowskiego HARNASIE, czy śpiewogrze Ernesta Brylla – NA SZKLE MALOWANE, w której za punkt wyjścia przyjęto legendę o Janosiku.
W twórczości ludowej można zobaczyć wiele wątków nawiązujących do tematyki zbójnictwa ludowego. Przykładem na to są chociażby malunki na szkle Heleny Roy Kozłowskiej, lub Janiny Czech Kapłanowej.
Aktualnie w swoich malunkach na szkle zbójników utrwalają m.in. Ewelina Pęksowa czy też Zofia Majerczyk Owczarek.
Co chwile organizuje się wystawy poświęcone tematyce zbójnictwa czy to w Zakopanem czy w Bielsku Białej w Zamku Sułkowskich. Jako ciekawostkę można podać, że w żywieckim zamku Komorowskich można oglądać np. zbójnicka izbę tortur.
Moda na ludowość, ludyczność, folklor i zbójnickie tradycje wcale nie słabnie, a w ostatnim czasie wręcz przybiera na sile. Legendy o zbójnikach są wciąż chętnie opowiadane i słuchane.
Wiele regionalnych miejsc w Karpatach nazywanych jest na cześć słynnych zbójników i nawiązuje do ich obecności (są to jaskinie, polany, górskie szczyty, zbójnickie przełęcze, miejsca ukrycia legendarnych zbójnickich skarbów).
Każde nieomal pasmo górskie, każda podkarpacka ziemia w długim łańcuchu Karpat ma swego zbójnickiego bohatera, którego lud darzy sympatią, nadając mu cechy rycerskie i szlachetne i akcentując częstokroć społeczny walor jego czynów. Każda karpacka kraina miała swego bohatera, po którym pozostał ślad zarówno w bezdusznych aktach sądowych, jak i w tęsknej pieśni ludu.
Współcześnie
W karczmach regionalnych można zjeść zbójnicki placek, a w sklepach kupić zbójnicki ser, zbójnicką szynkę lub zbójnicki chleb. Można napić się piwa Harnaś lub wypić Zbójnickiego Grzańca.
Ja osobiście wprowadzam modę na zbójnictwo. Mówię tutaj o wprowadzenie na rynek zbójnickich ubrań, suwenirów, gadżetów. Od pół roku opracowuję jak by mógł wyglądać współczesny zbójnicki strój, mundur w którym można by się przechadzać śmiało po ulicy. Potrzebny był by mi tylko dobry niekonwencjonalny projektant.
CZY MY DZIŚ TĘSKNIMY ZA HARNASIAMI, ZBÓJNIKAMI?
Temat zbójnictwa jest jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych tematów, jakich kiedykolwiek dostarczyła naszej kulturze góralszczyzna karpacka.
Czy tęsknimy?
Z jednej strony tak z drugiej strony nie. Nie chcielibyśmy być okradani przez zbójników, nie chcielibyśmy aby odbierano nam nasze dobra, rabowano nasz majątek. A tak postępowali częstokroć zbójnicy.
Z drugiej strony zjawisko zbójnictwa, choć już znacznie odległe w czasie, nadal fascynuje historyków, folklorystów, etnografów, literaturoznawców i językoznawców, i zachęca do badań. Jest to temat bardzo wdzięczny i medialny. Towarzyszy mu niebywała magiczna żywotność.
Zmęczony polityką, ciągłymi aferami polski naród na pewno chciałby mieć takiego współczesnego charyzmatycznego zbójnika - bojownika o wolność, o równouprawnienie. Takiego zbójnika jakich znamy z legend, co odbierali bogatym i dawali biednym. Na pewno przydał by się w Polsce szlachetny zbójnik który walczył by z polskim rządem, ze zbójnickimi podatkami czy z wyzyskiem ludzi w pracy, nieuczciwością pracodawców. Tęsknimy za Janosikiem, za takim współczesnym Robin Hoodem czy Zorro w polskim wydaniu.
Ludzie uwielbiają identyfikować się, np. podczas lektury książki, czy oglądając film - z tym bohaterem, który ma odwagę przeciwstawiania się niesprawiedliwemu systemowi, który jest ścigany jak dzika zwierzyna, i który umiejętnie wymyka się obławie. Dlatego temat zbójnictwa jest bardzo medialnym tematem.
SKĄD W PANU TYLE ZAPAŁU DO TWORZENIA ZBÓJNICKIEGO SZLAKU?
Leszek Młodzianowski: Jestem pilotem wycieczek, przewodnikiem górskim – beskidzkim, wychowawcą kolonijnym i często też pracuję jako rezydent za granicą. Ale najbardziej ukochałem sobie góry, zwłaszcza moje rodzinne Beskidy. Przygoda ze zbójnikami zaczęła się trzy lata temu, kiedy to oprowadzałem grupę turystów z Krakowa. Jeden z uczestników zapytał: “panie Leszku a co pan powie o zbójnikach w Beskidach?”. To pytanie bardzo mnie zaskoczyło. Znałem oczywiście postać Janosika – ale on urodził się w Terchowej w Małej Fatrze. Wiedziałem co nieco o Ondraszku. I trochę na temat Jerzego Fiedora zwanego Proćpokiem z Kamesznicy. Zaraz po wycieczce usiadłem do komputera i zacząłem szukać informacji o zbójnikach. Internet milczał. Ale temat tak bardzo mnie zainteresował, że temat zbójnictwa stał się moja wielką pasją. Każdą wolną chwilę spędzałem w bibliotekach, zacząłem kupować stare książki. I tak materiały zbierałem przez trzy lata aż w końcu przelałem to wszystko na stronę internetową. Ostatnio zakupiłem około 50 nowych pozycji o górach Karpat i z wielka pasją i determinacją zabiorę się do ich przeczytania, na pewno kryją się w tych książkach nowe interesujące wątki dotyczące zbójników, opryszków, junaków czy hajdamaków. Bo zbójnicy w różnych krajach byli inaczej nazywani.
Z JAKIMI PRZESZKODAMI SPOTKAŁ SIĘ PAN W TRAKCIE PRACY?
Leszek Młodzianowski: Przede wszystkim pomysł, aby to wszystko zamieścić na stronie internetowej: ze względu na ilość tekstu musiałem obmyślić jak strona internetowa ma wyglądać, żeby pomieścić całą potężną zawartość o zbójnikach. Strona ma być przejrzysta i czytelna. Ma być też bardzo dobra nawigacja i dostęp do informacji. Cały czas udoskonalam stronę i myślę że za dwa miesiące już będzie dokładnie taka, jak sobie to wymarzyłem. Kolejny problem to napisanie tego wszystkiego. To ogromnie mozolna praca, czasochłonna i jest setki detali, które zaczynają do siebie pasować, trzeba to wszystko powkładać na swoje miejsce aby miało sens. Wszystko co się na stronie znajduje to przekaz historyczny, wszystkie fakty są prawdziwe, nic nie jest zmyślone. Jeśli coś jest legendą albo mitem czy opowiadaniem ludowym to jest to określone. Koleją przeszkodą były i są pieniądze. To wszystko ogromnie dużo kosztuje, a ja jestem tylko jeden sam i to, co zarobię jako przewodnik i pilot przeznaczam na realizację ukończenia mojego projektu. Przez trzy lata żyję jak pustelnik: tylko książki, internet i mój świat zbójników. Kiedyś byłem duszą towarzystwa. Ale projekt jest już na ukończeniu i chciałbym znowu zacząć żyć normalniej.
JAKIE SĄ PLANY I PANA NADZIEJE ZWIĄZANE ZE SZLAKIEM?
Leszek Młodzianowski: Chciałbym się wiedzą na temat zbójników podzielić z ludźmi. Chciałbym aby ten międzynarodowy szlak zbójników karpackich stał się narodowym produktem promowanym przez Polską Organizację Turystyczną na targach w Polsce i za granicą. Chciałbym oznaczyć ten szlak z władzami samorządowymi, POT, Śląską Organizacją Turystyczną, urzędami marszałkowskimi i innymi organizacjami. Chciałbym zacząć od Żywiecczyzny, która stała się stolicą zbójnictwa karpackiego. Władze zapatrują się optymistycznie, ale bez pieniędzy z UE, bez wsparcia POT, mediów i sponsorów będzie to bardzo skomplikowane. Chciałbym aby cały łuk karpacki zarobił na zbójnikach. Aby zarobił hotelarz, gastronom, biuro podróży, piloci, przewodnicy, infrastruktura towarzysząca, ludzie, którzy sprzedają pamiątki. Przez taki szlak mogłaby nastąpić turystyczna aktywizacja regionu. Chciałbym organizować wycieczki po szlaku na terenie tych pięciu krajów, wybudować hotel i karczmę zbójnicką według mojego pomysłu, ale na razie to tylko marzenia. Chciałbym, aby turystyka przyjazdowa się ruszyła w końcu w Polsce – aby na zbójnickie biesiady i na szlak przyjechali do nas Anglicy, Niemcy, ale najbardziej zależałoby mi na turystach z Chin i Japonii. Dla nich temat zbójnictwa jest bardzo egzotyczny, a to klient, który dutki mo.
Apel do POT-u: chciałbym aby ktoś z was się odezwał i zainteresował tematem zbójnictwa. Chętnie pomogę w pracach nad komercjalizacją tego szlaku. Aby Polska na tym zarobiła!
CZY BAWIŁ SIĘ PAN KIEDYŚ W ZBÓJNIKÓW?
Temat zbójnictwa traktuję z jednej strony bardzo poważnie z drugiej strony z przymrożeniem oka J W zbójnickim portalu internetowym bardzo skrupulatnie, rzetelnie i prawdziwie opisałem zbójnickie dzieje.
Z drugiej jednak strony nie można za poważnie do tego tematu podejść we współczesnych skomercjalizowanych czasach. Nie chcę ludziom mówić o wielu faktach historycznych dotyczących zbójników, bo to by ludzi mogło przerazić. Nie chcę ludziom mówić o przerażających zbójnickich torturach, o brutalności zbójników itp. Ludzie mogą poczytać sobie o tym w moim portalu zbójnickim. Bazuję cały czas na romantycznym micie zbójnika. I niech tak pozostanie.
Z przymrużeniem oka tak!
Od jakiegoś czasu organizujemy wraz z przyjaciółmi z kapeli góralskiej napady zbójnickie na turystów. Czekamy tylko aż spadnie śnieg to będziemy również napadać turystów udających się na kulig. Cieszy się to wielkim powodzeniem wśród turystów. Jest dużo zabawy, integracji, śmiechu, zbójnickich przyśpiewek, gier, zabaw, konkursów, zbójnickiego jadła i wszelakiego napitku. Pali się zbójnicka watra, są legendy starego bacy, kawały o zbójnikach itp. A Jacenty Ignatowicz – finalista programu Mam Talent, który pomaga mi promować szlak uczy turystów gry na unikatowych instrumentach ludowych. Opowiada turystom również zbójnickie historie i legendy.
KTÓRĘDY PRZEBIEGA SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH I JAKIE LEGENDARNE MIEJSCA MOŻEMY ZOBACZYĆ NA TRASIE?
Szlak Zbójników Karpackich związany jest z tajemniczymi miejscami na terenie 5 krajów, Polskę, Słowację, Czechy, Ukrainę i Rumunię. Wyznaczony jest on na razie tylko wirtualnie. Na szlaku znajduje się około 600 miejsc związanych ze zbójnikami, z ich zbójnickimi fundacjami sakralnymi, zbójnickimi kryjówkami itp.
Zaczyna się w Żywcu w Beskidzie Żywieckim, który wyrósł na stolicę zbójnictwa karpackiego.
DLACZEGO ŻYWIECCZYZNA?
Wielka literatura ugruntowała przekonanie bardzo powszechne choć nie uzasadnione, iż kolebką zbójnictwa jest Janosikowe Podhale (Janosik na Podhalu nigdy nie przebywał!). Gdy polscy pisarze poczęli w pierwszej połowie XIX wieku odwiedzać Tatry, podziwiać ich piękno i kulturę mieszkańców Podhala, zwrócili uwagę na opowieści zbójnickie i na podanie o Janosiku. Seweryn Goszczyński i Lucjan Siemieński zebrali i ogłosili parę opowiadań z tego zakresu, torując w ten sposób drogę pisarzom drugiej generacji. Wtedy to Zakopane stawało się bardzo znanym i popularnym uzdrowiskiem, stacja turystyczną i stolica Podhala. Zakopane stało się w tym czasie bardzo modne. Na czele pisarzy drugiej generacji stanął Henryk Sienkiewicz, który w Potopie wprowadził górali tatrzańskich, ratujących Jana Kazimierza z pułapki podczas szwedzkiego najazdu.
Inne ziemie górskie żyły przeto w cieniu Podhala tym więcej, iż właśnie obszar najbardziej nasycony ruchem zbójnictwa, Beskidy Śląsko-Żywieckie, nie miały szczęścia do wielkich piór, które rozniosłyby imię zbójnictwa tego, typowo antyszlacheckiego i o cechach patriotycznych, ruchu.
Legendarne miejsca wprowadzają turystów w magiczny świat zbójników karpackich, opryszków, tołhajów i hajduków.
Szlak na terenie Polski przebiega m.in. przez następujące grupy górskie i krainy geograficzne: Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy, Gorce, Spisz, Pieniny, Orawę, Podhale, Tatry, Śląsk Cieszyński, Kotlinę Oświęcimską. W dalszej kolejności SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH wiedzie przez Góry Świętokrzyskie, Beskid Niski i Bieszczady.
Na Słowacji SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH obejmuje takie tereny jak: słowacką Orawę i Spisz, Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, Tatry Niżne z Liptowem, słowackie Tatry Zachodnie, Górne Poważe i Turec, tereny Małej i Wielkiej Fatry, Gemer z Rudawami Słowackimi oraz Słowację Północno Wschodnią.
Jeżeli chodzi o Republikę Czeską to SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH przebiega przede wszystkim przez tereny Beskidu Śląsko – Morawskiego.
Na Ukrainie szlak biegnie przez bardzo atrakcyjne tereny Czarnohory, Gorganów i ukraińskiej Bukowiny.
Z kolei jeżeli chodzi o Rumunię to ZBÓJNICKI SZLAK doprowadza nas na tereny rumuńskiej Bukowiny oraz Maramureszu.
Zbójnicki Szlak biegnie przez krajobrazy niejednokrotnie górskie charakteryzujące się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym i antropogenicznym. Niezwykle interesująca jest żywa kultura góralska oraz bogactwo obiektów zabytkowych, które są materialnym świadectwem burzliwych dziejów terenów położonych na całym łuku Karpat. O unikatowości walorów naturalnych i dziedzictwa kultury tego regionu świadczy fakt występowania wielu Parków Narodowych, ścisłych rezerwatów przyrody i zabytków wpisanych do Światowej Listy Dziedzictwa UNESCO.
DLACZEGO ZBÓJNICKI SZLAK POWSTAŁ AKURAT W KARPATACH? CZY W OGÓLE MOŻLIWE JEST ZBÓJNICTWO BEZ GÓRALSZCZYZNY?
ZBÓJNICTWO W SWOJEJ CZYSTEJ ODMIANIE MIAŁO MIEJSCE TYLKO W GÓRACH! NIE BYŁO ZBÓJNIKÓW NA NIZINACH, CZY NAD MORZEM. TAM GDZIE NIE BYŁO GÓRSKIEGO TERENU MOŻNA BYŁO MÓWIĆ NP. O RAUBRITTERACH, O RYCERZACH ROZBÓJNIKACH, KTÓRZY STALI SIĘ ZACZYNEM DO POWSTANIA PRAWDZIWEGO ZBÓJNICTWA LUDOWEGO.
CO CIEKAWE NAWET W GÓRACH BUŁGARII, CHORWACJI CZY CZARNOGÓRY GRASOWALI TZW. HAJDUCY, KTÓRZY WALCZYLI Z ZABORCĄ TURECKIM! HAJDUCY BYLI TAKIMI BAŁKAŃSKIMI ZBÓJNIKAMI.
Karpaty są rdzeniem Europy Środkowej, swoistym fenomenem kulturowo-historycznym, pewną całością geograficzną, historyczną i społeczną, wznoszącą sie ponad przecinające je granice państwowe. Są nierozerwalnym splotem kultur, miejscem ścierania się i nakładania wpływów polskich, ruskich, ukraińskich, rumuńskich, słowackich i węgierskich, a także wielu innych. Dlatego właśnie na terenie Karpat mógł przydarzyć się niezwykły fenomen zbójnictwa.
Długie pasmo Karpat stanowiło od lat dogodny teren dla wszelkiego rodzaju wagabundów, złodziejaszków, opryszków, którzy wyczekiwali na okazję, by napadać na podróżnych, a niekiedy rabowali dwory i wsie położone w pobliżu uczęszczanych szlaków handlowych.
Zbójnictwo nie mogło istnieć bez szlaków handlowych. A przez pasmo Karpat przechodziło tych traktów handlowych całe mnóstwo. M.in. przez Małopolskę prowadziło wiele szlaków kupieckich – wymienić można chociażby szlak węgierski, szlak solny, miedziowy, bursztynowy i wiele innych. Tam gdzie szlaki kupieckie, tam karawany kupieckie, tam bogaci kupcy z drogocennymi towarami. Łatwa zdobycz. Zbójnicy wybierali te najdogodniejsze dla nich miejsca, przesmyki leśne, przełęcze strategiczne, którymi karawany kupieckie musiały przejechać! Nie było innego wyjścia!
Już średniowieczna legenda o życiu św. Świrada i św. Benedykta wspomina o zebraniach odbywanych w lasach przez „złoczyńców".
Zbójnictwo w regionie karpackim w XVI-XVIII w. miało charakter międzynarodowy. Wszelkiego rodzaju zbiegowie, Polacy, Bojkowie, Łemkowie, Słowacy, Morawianie, Ślązacy, Madziarzy, Hucułowie a nawet Kozacy tworzyli bursy zbójnickie. Dla karpackich zbójników nie istniały granice państwowe.
Najliczniejszego zbójnickiego narybku dostarczali do tych band Polacy i Słowacy, a istniejące do dzisiaj kroniki, akta spraw złoczyńców, pitawale - tak polskie jak i węgierskie, roją się od nazwisk polskich i słowackich hersztów zbójnickich.
W Karpatach, na pograniczu 5 krajów: ówczesnych Węgier (dzisiejszej Słowacji), Polski, Czech, terenów dzisiejszej Ukrainy i Rumunii, już od XVI wieku a nawet wcześniej grasowały bandy zbójników i wszelakiego rodzaju opryszków, hajdamaków i tołhajów.
Zbójnicy byli tak groźni, że przekraczanie Karpat zarówno przez podróżnych, jak i kupców, możliwe było tylko w dużych uzbrojonych grupach smolaków, łapacy zbójników!
W XVII i XVIII w. zjawisko to nasiliło się, co spowodowane było pogłębiającym się chaosem politycznym i społecznym Rzeczypospolitej i krajów ościennych.
Mnożyły się napady świetnie zorganizowanych grup na wsie i dwory. Ogromna liczba tych band wymusiła wprowadzenie specjalnego ustawodawstwa – zaczęto stosować sądy doraźne, kary były bardzo surowe (ćwiartowanie, łamanie kołem, wbijanie na pal, wieszanie za żebro), egzekucje wykonywano publicznie.
Zbójectwo góralskie występowało w minionych wiekach na całym obszarze Karpat zachodnich i Wschodnich, od Beskidu Śląsko – Morawskiego aż po Góry Pokuckie. Za jego główne mateczniki można uznać Beskid Żywiecki i Śląski, Podtatrze z Liptowem, Spiszem i Orawą i Podhalem oraz Huculszczyznę na Ukrainie.
„Lasy to przyjaciółki złodziei". Tak nazywał lasy pogranicza Gall, kronikarz polski z XII w., wiążąc prastarą puszczę karpacką ze zbójcami. Te niedostępne góry do XVI wieku zwano Alpes.
Wędrowali przez góry karpackie na pół dzicy wołosi, pasterze, pędzący stada bydła, zbiegowie z magnackich włości, rozmaici ludzie „luźni”, uciekający przed prawem, zbiegowie przed wyrokami.
W górach karpackich istniały kryjówki zbójeckie, gdzie układano plany wypraw i ukrywano łupy. Niektóre kompanie miały zdyscyplinowaną wojskową organizację, rotę i chorągiew, bębny i kotły, jako uzbrojenie topory, siekiery, palice, hakownice, muszkiety, łuki, pochodnie i tzw. opryszkowskie wekiery (siekiery).
W Polsce zbójnictwo krzewiło się od Bieszczad aż po Tatry. Nazwa Bieszczadów – pierwotnie brzmiała Bieściad. Nazwa ta nabrała z czasem bardzo ciekawego znaczenia. A mianowicie w staropolskich tekstach spotykamy określenia „bieszczadź łez” (padół płaczu) czy „świat zbieszczadział” (zdziczał). Słowo „bieszczadź” oznaczało zatem coś dzikiego niemiłego człowiekowi. W każdym bądź razie zbójnikom bardzo odpowiadały te zdziczałe tereny.
Tatry, zanim zostały dogłębnie zbadane w XX wieku, były przez stulecia prawdziwą zbójnicką krainą, gdzie nikt rozsądny się nie zapuszczał. Tatry obfitowały w liczne kryjówki zbójnickie i zakamarki - w sam raz aby dać schronienie różnym typom „spod ciemnej gwiazdy" i wyrzutkom społecznym.
Część z uciekinierów dla zdobycia pożywienia zajmowała się kłusownictwem, raubsztyctwem. Inni wybrali jeszcze łatwiejszy chleb - zbójowanie.
Wąskie drogi podtatrzańskie obfitowały w liczne miejsca, gdzie można było urządzać zasadzki na kupców, którzy wędrowali nie tylko słynnym szlakiem bursztynowym, ale także drogami łączącymi Orawę z Liptowem i Podhale ze Spiszem. Zbójnicy w razie pościgu chronili się w dolinach tatrzańskich (Dolina Chochołowska, Kościeliska), w jaskiniach i w niedostępnych skałach. Rozpuszczane przez nich opowieści o diabłach, smokach, duchach i strachach, które czekały na każdego, kto zapuści się w nieznane sobie tereny, skutecznie odstraszały nawet najodważniejszych tropicieli bandytów.
Podhalańska kamienista gleba nie gwarantowała dobrych plonów, zwłaszcza że lata w górach są krótkie a pogoda najczęściej deszczowa. Dlatego mieszkańcy Podhala znaleźli sobie inny sposób zarobkowania - zbójowanie. W górach często zdarzały się lata nieurodzajów. Byłą bieda, nędza, głód. Na wiosnę zbójnicy się gromadzili i robili zbójnickie wypady na tereny Liptowa.
Sygnałem do zbiórki był dla podhalańskich zbójników dym z ogniska, rozpalanego przez przywódcę bandy (harnasia) pod wierzchołkiem Osobitej - góry na Orawie nad Kotliną Orawicką, doskonale widocznej z całego Podhala.
Wieki XVII i XVIII, kiedy to odnotowujemy największe nasilenie ruchu zbójnickiego, był wiekiem ustawicznych niepokojów, zjazdów szlachty, wojen, chorób i pomorów, głodów oraz najazdów tatarów. Masa chłopska żyła w poddaństwie i zależności od pana - możnowładcy, uginała się pod ciężarem danin i powinności. Pod koniec XVIII wieku dogorywała Rzeczpospolita Szlachecka. Rozbiór Polski zbliżał się nieuchronnie. W następstwie zaboru wszystkie dobra królewskie przeszły na skarb państwa austriackiego, które wytrzebiło zbójnictwo w polskich Karpatach.
JAKA JEST ZBÓJNICKA DUSZA? SZALONA, PORYWCZA ALE SZLACHETNA? TAKI WŁAŚNIE BYŁ JANOSIK?
Zbójnicy byli porywczymi ludźmi, temperamentnymi, zawziętymi, sprytnymi, mężnymi i odważnymi. Byli też bardzo pamiętliwi i mściwi. Mieli ponoć wielkie powodzenie wśród kobiet, byli doskonałymi kochankami, potrafili zaimponować kobiecie – swojej frajerce, lubasce. Obsypywali swoje kobiety kosztownościami, zrabowanymi klejnotami. Nie umieli tworzyć stałych związków. Wielka ilość testosteronu powodowała że mieli wiele kochanek i także wiele dzieci. Zbójnicy odznaczali się też częstokroć wielkim okrucieństwem względem ludzi, na których napadali. W okrutny sposób wydobywali z ludzi informacje o schowanych pieniądzach, kosztownościach. Byli bardzo wytrzymali na ból, mieli wielką siłę w sobie. Potrafili doskonale posługiwać się pistoletem, siekierą, rusznicą, czekanem, palicą, czy zbójnickim nożem. Mieli doskonały zmysł orientacji. Pamiętali doskonale, gdzie ukryli swoje zrabowane skarby. Mieli też skłonność do nadużywania zbójnickiej palenki, okowitki. Częstokroć upijali się w sztok, urzadzali w karczmach huczne biesiady i przepijali zbójnickie dukaty. Często byli bardzo hojni dla uczestników zbójnickiej biesiady karczmiennej. Stawiali ludziom gorzałke, jadło, dawali góralkom korale i inne kosztowności. Zbójnicy byli szanowani przez wieśniaków, imponowali ludziom swoją sprawnością fizyczną, bogatym strojem.
Zbójnicy umiłowali sobie góralską Ślebodę, obcowanie z przyrodą. Byli to często ludzie wyjęci spod prawa, nie chcący się podporządkować żadnym normom społecznym.
Jaki miał charakter Janosik tego dzisiaj nie wie nikt. Jednak sporo informacji o nim się zachowało w Liptowskim Mikulaszu, dzięki obszernym aktom sądowym można zbudować jego wizerunek psycho fizyczny.
Tak naprawdę Janosik był jednym z najgorzej zorganizowanych zbójników, grasował niespełna 2 lata, niektórzy sławni zbójnicy nawet przez lat 16!
Ale za to Janosik wyrósł co ciekawe na najbardziej znanego i najszlachetniejszego zbójnika w Karpatach.
To właśnie swoista mitologizacja, podania i pieśni ludowe wyniosły go na piedestał! To lud ustanowił go pozytywnym bohaterem. Janosik stał się synonimem odwagi, sprytu, swoistej inteligencji. Janosik w ludowych legendach był buntownikiem przestrzegającym zbójnickich reguł, temperamentnym indywidualistą, łamiącym konwenanse. Janosikiem targały różne namiętności. Nad życiem Janosika częstokroć unosiła się śmieć. To wzbudza w ludzi dziwną ekscytację i poruszenie.
Jaki naprawdę był Janosik tego dowiecie się czytając obszerne informacje o tym zbójnickim herszcie na stronie www.zbojnickiszlak.pl
CZY ZBÓJNICY MIELI SWOJE REGUŁY? WSPÓŁCZESNY ZBÓJNIK SPRAWDZIŁ BY SIĘ NA STANOWISKU KIEROWNICZYM?
Zbójnik byłby w dzisiejszych czasach doskonałym menagerem lub szefem ze względu na swój charakter, siłę, przebojowość, witalizm, dzikość i swoistą chropowatość. Hetman zbójnicki był doskonałym psychologiem, miał zdolność przewidywania tego co może się wydarzyć w konsekwencji jakiegoś działania. Był ostrożny ale zdecydowany w swoich działaniach. Zbójnicy potrafili zaimponować innym. Mieli to w genach! Byli odporni na stres. Byli odporni na choroby. Byli bardzo wytrzymali fizycznie i kondycyjnie. Potrafili myśleć strategicznie, mieli bardzo oryginalne i niekonwencjonalne pomysły. Mieli gest, byli hojni, byli doskonałymi taktykami. Potrafili umiejętnie manipulować ludźmi, wysługiwać się nimi tak, że nikt tego nie potrafił zauważyć. Sprawiedliwie według zasług i pozycji dzielili swoje zrabowane łupy. Zbójników obowiązywała przysięga zbójnicka i lojalność względem harnasia. Mieli też swoje reguły, których bezwzględnie przestrzegali. Byli nieugięci i mieli jasno sprecyzowane cele. Bardzo łatwo nawiązywali kontakty z innymi ludźmi. Harnaś kierował częstokroć bardzo liczną zbójnicką bursą, zdarzało się nawet, ze liczba zbójników w kompanii przekraczała 100 osób. Ale najczęściej zdarzały się 20 osobowe zbójnickie watahy. Harnaś potrafił ubrać się bardzo dostojnie, elegancko. Widać było, że jest kimś! Że stać go na wszystko! Herszt zbójnicki miał również wielkie powodzenie wśród kobiet!
Współczesny zbójnik to taki AGENT TOMEK!
ZBÓJNICY MIELI TEŻ CHARAKTERYSTYCZNE „GADŻETY”, ATRYBUTY – JAK WYGLĄDAŁ ZBÓJNICKI RAPIER, ZBÓJNICKA RUSZNICA, GAJDY, KŁOBUK, ZBÓJECKI PISTOLEC, TROMBITA DOBOSZOWA CZY FŁOJERA CISOWA.. CAŁY ARSENAŁ.. TO WSZYSTKO BYŁO OBOWIĄZKOWE? BEZ TEGO NIE BYŁOBY ZBÓJNIKA?
Zbójnicy do swojego sposobu życia mieli przystosowane ubranie. Portki nosili ze sukna z owczej wełny, obcisłe, u góry z dwoma przyporami, parzenicami pięknie wyszywanymi, które sięgały nawet aż do kolan. Parzenice były ozdabiane roślinnymi wzorami, różnymi krzywkami, gadzikami, lelujami, krokiewkami, szarotkami, zwanymi kocimi łapkami i drobnymi listeczkami. Na Spiszu parzenice nazywają borytasami, które ułożone były ze sznurów w różne pętle większe i mniejsze. Na portkach bokami szły oblampki z kolorowych sznurków. U dołu na portkach bokami wszywano barwne kistki w kształcie róż. Pasek w portkach biegł szeroki z trzpinikiem o dwóch językach, tak długi, że zbójnik oprócz opasania się mógł jeszcze dwa razy nim się obwinąć. Rzemień zdobiły mosiężne guziki, świecące jak złoto. Koszule nosili zbójnicy z lnianego płótna z szerokimi rękawami, pod szyją zapinały się one na sprzączkę mosiężną. U sprzączki na wierzchołku był krzyżyk, często wygładzony, obtarty od długiego noszenia. Koszule nosili zielone, by ich niełatwo było odróżnić od leśnej zieleni. Niektórzy wdziewali koszule złotymi niciami szyte. Na wierzch zarzucali na siebie brązową sukmanę „na madziar", to jest na jedno ramię z fantazją, z wolnie opuszczonymi rękawami, spiętą łańcuszkiem na piersiach. Na głowach nosili wysokie baranie czapki, ozdabiane różnymi szkiełkami, blaszkami i cętkami. Janosikowa czapka zachowała się i pokazują ją w liptowskim muzeum w Rużomberku na Słowacji. Jest ona 15 cm wysoka, u góry i u dołu złotymi i srebrnymi koronkami obszywana, środkiem ciągnie się pasek z morskimi muszelkami. Oprócz tego biegnie zdobienie z błyszczących guzików i czterolistnych koniczynek. Ze spodu podszyta czerwonym suknem. W rękach nosili zbójnicy żelazne siekierki. Wzdłuż toporzyska wisiały nabijane na blaszce mosiężne obrączki. Gdy zbójnik szedł, to mu pięknie zberczały. Oprócz tego ciupaga była rzeźbiona różnymi ozdobami.
Wyróżniamy trzy podstawowe funkcje zbójnickiego munduru:
- Funkcja odróżnienia grupy społecznej
Niewątpliwym faktem jest, że zbójnicy stanowili w strukturze społecznej dawnej wsi odrębną grupę. Swoją przynależność do niej demonstrowali głównie przy okazji publicznego występowania przed społecznością wiejską, jak np. zabawy w karczmie, wesela, ale także podkreślali ją na co dzień. Do manifestowania tej przynależności w wypadku oficjalnych, publicznych wystąpień służyły między innymi taniec, pieśni, sposób bycia, na co dzień zaś głównie strój. Z podkreślania przynależności do zbójników przy pomocy stroju rezygnowano bardzo rzadko, jedynie w specjalnych sytuacjach. Tak np. zbójnicy udający się na zwiady przed napadem, ukrywający się lub w czasie zimowania przebierali się za dziadów, ubogich parobków itp. Funkcję odróżniania zbójników jako grupy społecznej spełniały w stroju pewne jego charakterystyczne elementy. Wśród zbójników z Karpat Zachodnich było to nakrycie głowy zwane kłobukiem. Kłobuk to wysoka, przypominająca czako czapka, często bogato zdobiona metalowymi guzami itp. Częścią odzieży wyróżniającą Opryszków w Karpatach Wschodnich był rodzaj peleryny-płaszcza, tzw. dolman. W całych Karpatach zbójnicy często nosili czerwone, sukienne spodnie, a przy wspomnianym już kłobuku i innym nakryciu głowy jastrzębie lub orle pióra. Funkcję odróżniania grupy społecznej pełniły także wszelkie przejawy bogactwa stroju. Spotykamy się z tym zagadnieniem często w tekstach folklorystycznych. Przykładem może być zanotowana przez autorkę opowieść z Polskiego Spisza, w której krawiec zwraca uwagę zamawiającemu bogato haftowane spodnie parobkowi, że ludzie będą na takie ozdobne ubranie wydziwiać. Gdy jednak klient dalej upiera się przy tak bogatym zdobieniu, krawiec poznaje w nim zbójnika i godzi się na wykonanie nietypowego zdobienia.
- Funkcja estetyczna
Obok podkreślania funkcji stanowej wspomniane już bogate zdobienie stroju spełniało funkcję estetyczną. Strój ten podobał się głównie ze względu na bogate i bardziej kolorowe zdobienia niż w stroju ludowym. Był też wykonywany z lepszego gatunkowo materiału, a co za tym idzie, w mniemaniu mieszkańców wsi, ładniejszego. Strój ten podkreślał urodę i silę właściciela. Mowa o tym np. w popularnej opowieści o Janosiku. Ojciec Janosika zwraca uwagę na urodę i siłę syna dopiero wtedy, gdy ten zamiast surduta, w którym przybył do domu ze szkoły w Podolińcu, ubiera na siebie strój zbójnicki.
- Funkcja praktyczna
Wiele elementów stroju zbójnickiego posiadało jako naczelną funkcję praktyczną. Nie krępujące ruchów części stroju odpowiadały doskonale warunkom życia użytkowników. Przykładem mogą tu być krótkie kożuchy czy koszula o szerokich rękawach do łokcia. Z kolei szerokie opaski bogato wybijane metalem stanowiły rodzaj pancerza osłaniającego brzuch i piersi. Funkcjonują one do dziś w stroju podhalańskim jako tzw. pasy bacowskie.
Strój zbójników nie różnił się początkowo od zwykłego ubioru góralskiego. Stroje męskie wzięły się z tego ,iż górale po odbyciu służby w wojsku austriackim otrzymywali: bluzę mundurową, buty ,czasem skórzaną torbę na amunicję. Wszystkie te elementy przyjęły się na trwałe w góralskiej kulturze i występują do dzisiaj w stroju góralskim. Z biegiem czasu wyodrębnił się, nie tracąc nigdy cech wyraźnie góralskich. O stroju zbójnika decydowały:
- wpływy rodzime, tzn. ustalony społecznie sposób ubierania się górala,
- zapożyczenia obce, głównie z Węgier,
- potrzeby doraźne i aktualne możliwości,
- pewną rolę mogły odegrać także względy taktyczne.
Jeżeli chodzi o czynnik pierwszy, czyli ogół norm społecznych, określających, jak się winien ubierać góral, aby w otoczeniu nie wywołać negatywnych postaw i nieprzychylnej oceny, grał oczywiście najważniejszą rolę. Zbójnik związany był ze swoim środowiskiem zbyt silnie, by mógł lekceważyć sobie jego zakazy i nakazy, zwyczaje i obyczaje. Tak więc i strój swój modelował według obowiązujących wzorów społecznych. Odchylenia mogły wchodzić w grę tylko takie, które otoczenie akceptowało.
Jeżeli chodzi o czynnik drugi to trzeba wiedzieć, że życie zbójnika cechowała duża ruchliwość przestrzenna. Dziś przebywał zbójnik w Polsce, jutro na Orawie, dziś brał udział w napadzie na zamek węgierskiego pana, by nazajutrz spaść jak jastrząb na dwór szlachcica polskiego i mknąc przed pościgiem harników na Żywiecczyznę. Wielość i różnorodność stosunków społecznych, w jakich zbójnik tkwił, prowadząc tak ruchliwy tryb życia, musiały mieć swój wpływ na jego strój. Działo się to w formie zapożyczeń tych czy innych szczegółów ubioru, głównie z Węgier.
Rozpatrując punkt trzeci nie zapominajmy, że zbójnicy w głównej swej masie to proletariat wiejski, często głodni i nieraz obdarci, przynajmniej w początkach swej kariery. Stąd wielu zbójników rozpoczyna swą działalność od napadu na kramarzy, kupców itp., głównie w celu zdobycia materiału na ubranie.
Jest historyczna racja w owej pieśni ludowej. Jeśli przywódcy band mieli jakieś zobowiązania wobec reszty zbójników, to łączyły się one z podziałem łupów, które w większości stanowiły „naturalia", to jest suknie, adamaszki, aksamity, obuwie, broń i wreszcie kosztowności. Baczyński i towarzysze napadają na krawca, spodziewając się u niego pieniędzy. Krawiec pieniędzy nie miał, więc świeżo upieczeni zbójnicy zabierają mu „trzy sukmany granatowe sukienne, nie poszyte i spodni dziesięcioro granatowych, nowych". Baczyński zostawia dla siebie „jedną suknię i jedną spodnię", resztę łupu sprzedaje na kredyt Kazimierzowi Kowalczykowi. Wojtek Klimczak z „familią zbójnicką" zażądał z kolei od hrabiego Sunnegha z Bielska m.in. dwóch sztuk czerwonego i dwóch zielonego sukna, kamień prochu i parę pistoletów. Mateusz Klimczak zrobił sobie pas „z podpierścienia do rzędu złocistego na konia". Sukniami zrabowanymi u pana Łodzyńskiego podzielili się zbójnicy. „Klimczakowi przypadła aksamitna, podszyta kitajką, którą popruł, aksamit dał na przechowanie a z kitajki kazał sobie uszyć koszule”. Bandzie Janosika krawiec Martynek z Jabłonkowa „szył kaboty".
Akta spraw złoczyńców miasta Żywca obfitują w szczegóły dotyczące przerabiania zdobytych części ubiorów szlacheckich na koszule, kurtki czy zbójnickie spodnie. Tak więc w wielu wypadkach strój zbójnika był wypadkową doraźnych potrzeb jak brak koszuli, spodni itp., oraz aktualnych możliwości, powstałych z podziału łupów.
Omawiając ostatni punkt przytoczmy Simplicissimusa węgierskiego, który napotkał w swojej wędrówce zbójników, którzy go zatrzymali i wiedli do swoich harnasiów.
Powiada on tak: „Nie śmiałem się zapytać, czy oni są zbójnikami, czy też hajdukami, ustanowionymi przez władze do łapania zbójników, bo co do ubioru nie widziałem między nimi żadnej różnicy, wszyscy bowiem mieli spodnie węgierskie i onucki". To całkowite upodobnienie się zbójników pod względem ubioru do hajduków, ich prześladowców, trudno wytłumaczyć samymi tylko zapożyczeniami. Sądzimy, że mogły tu grać pewną rolę względy taktyczne: strój hajduków zapewniał zbójnikom większe bezpieczeństwo osobiste i zwiększał moment zaskoczenia przy napadach. Napadnięci bowiem do ostatniej chwili sądzili, że mają do czynienia nie ze zbójnikami, lecz z hajdukami.
Jako nakrycie głowy służył zbójnikowi kapelusz góralski - bez ozdób lub przystrojony wstęgą. Harnasie zbójniccy Janek, Beyhus i Hawrań, z którymi zetknął się węgierski Simplicissimus, nosili pilśniowe kapelusze, dokoła których poprzyszywane były dwa rzędy dukatów, a z przodu i z tyłu wisiały różowe Noble, złote monety angielskie. Zamiast kapeluszy nosili również zbójnicy czapki lub kołpaki, rabowane na Węgrzech wojsku lub straży po dworach liptowskich i orawskich. Czapki te były zazwyczaj czerwone, ozdabiane piórami, lisim ogonem i zwisającą do tyłu kończystą szarfą. Koszule mieli zbójnicy krótkie, „sięgające po pępek", jak pisze Simplicissimus, z bardzo szerokimi rękawami. Maczali je oni w owczym łoju, następnie wykręcali i wystawiali na działanie dymu, dopóki nie sczerniały. Później zmywali je, by nie brudziły, i nosili je tak długo, aż się zdarły całkowicie. Koszule takie chroniły bardzo dobrze przed deszczem, nie przepuszczały wody i odpędzały robactwo. Spodnie były białe, z sukna, niezbyt obcisłe, zwane hołośniami. Czy modę cyfrowania spodni, jak tego chce Witkiewicz, a za nim inni, wprowadzili istotnie zbójnicy, to pytanie dla etnografów. Nosili również zbójnicy obcisłe spodnie czerwone, rabowane na Węgrzech hajdukom. Jako obuwie służyły im kierpce. Simplicissimus określa je jako „kawałek skóry na rzemieniach umocowany, aż ponad kostki, który oni sami sobie wyrabiają i w których z wielką łatwością nawet skakać mogą”. Zamiast kierpców nosili zbójnicy również buty. Na obrazie na szkle, przedstawiającym przyjęcie Surowca do towarzystwa, Janosik jest w butach - tak samo jak i Ondraszek i Juraszek na obrazie współczesnym, przedstawiającym zabicie Ondraszka przez Juraszka. Wierzchnim nakryciem był kaftan, cucha lub dolman. Nosili również zbójnicy skórzane torby juhaskie z frędzlami.
UBIÓR HETMANA ZBÓJNICKIEGO WYRÓŻNIAŁ SIĘ STROJNOŚCIĄ I BOGACTWEM. PRZYPADA ZRESZTĄ HETMANOWI NAJLEPSZA CZĘŚĆ ŁUPÓW.
Nie dbał zbójnik tyle o strój, ile o broń - rękojmię swobody, niezależności, siły i znaczenia. Główną częścią uzbrojenia była broń palna: rusznica, półhak, flinta, sztucer. pistolety pojawiają się w użyciu później. Uzbrojenia dopełniały nóż i siekierka (ciupaga). W użyciu był również czekan, tj. „długi, gruby kij z rączką. Jedna strona tej rączki jest ostrą siekierą, druga - hakiem. Poniżej rączki, składającej się z siekiery i haka, mieści się często jeszcze zamek od strzelby. Lufę do niej stanowi właśnie ów kij. Czekanem tym, dawszy z niego naprzód celny strzał do przeciwnika, potrafią górale zręcznie rzucać i rąbać. Według Simplicissimusa każdy zbójnik posiadał rusznicę, czekan i ciupagę za pasem.
Zbójnicy, których Klein często widywał, uzbrojeni byli w krótkie flinty lub sztucery, każdy miał prócz tego dwa pistolety, spiczasty nóż z rękojeścią wykładaną cisem i ciupagę lub bunkosz oraz zapas ołowiu i prochu. „Najniebezpieczniejsze było to – pisze Klein - że gdzie tylko oni wpadli, tam tańczyli i dokazywali z nabitymi strzelbami, które często wypalały im w rękach. Tak zdarzyło się u mnie w pokoju, gdzie zbójnicy poopierali strzelby o ścianę, a na skutek wstrząsów od tańców i skoków trzy z nich upadły i jednocześnie wypaliły..."
Przy pięknej pogodzie ćwiczyli się zbójnicy w strzelaniu do celu z pistoletów i strzelb. W proch i ołów byli zazwyczaj dobrze zaopatrzeni. Kule lali sami ze zrabowanych naczyń ołowianych i cynowych. Proch najczęściej kupowali za pieniądze w miastach za pośrednictwem ludności chłopskiej. Zresztą zaopatrywali się w proch w sposób dla siebie najdogodniejszy. Z Pamiętników Kleina dowiadujemy się, że w roku 1806 zbójnicy napadli na hutę zakopiańską, włamali się lo prochowni, zabrali znaczną ilość prochu wybuchowego, resztę zaś albo porozrzucali, albo rozdali między swoich zwolenników. Korzyść, jaką przyniosła im ta wyprawa, musiała być znaczna, skoro z radości pili i tańczyli w karczmie przez dwa dni i dwie noce, dopóki nie wyczerpał się zapas wódki.
Z bronią zbójnik nie rozstawał się nigdy, nawet we śnie. Udając się na spoczynek kładł strzelbę pod siebie. Zaskoczony we śnie przez harników uciekał nieraz w koszuli tylko, ale pistolety i flintę miał zawsze przy sobie. Nie strzegł tak pilnie zrabowanych skarbów jak broni, symbolu siły, znaczenia społecznego, równości ze szlachtą, która żyjącym w poddaństwie góralom zabraniała chodzić w pewnych wypadkach nawet z siekierkami, a broń palną konfiskowała broń w obawie, iż może się ona przeciwko niej obrócić. Rozstanie się z bronią nie było u zbójnika nigdy dobrowolne. Dlatego oznaczało ono koniec „zbójowania” i było zapowiedzią bliskiej śmierci.
Niektórzy zbójnicy dla niepoznaki przebierali się w strój dziadowski i chodzili od wsi do wsi po prośbie. Niejeden godził się na służbę u gazdy, by w ten sposób przetrwać do wiosny.
Strój zbójników stanowił kompozycję, na którą składał się z jednej strony pewien wybór elementów stroju ludowego (lub tylko detali tych elementów), z drugiej zaś wybór elementów (albo detali) pochodzących z odzieży obcej tradycji ludowej, zaczerpniętych z ludowego stroju innych grup etnograficznych lub zapożyczonych z odzieży nie ludowej.
Relacje o stroju zbójnickim zajmują stosunkowo dużo miejsca w literaturze dotyczącej zbójnictwa. Większość opracowań i wzmianek o zbójnikach zawiera mniej lub bardziej obszerne opisy tego stroju lub chociażby notatki o niektórych jego częściach. Dane te znajdujemy najczęściej w rozproszeniu, bądź też, co rzadziej, w oddzielnych rozdziałach. Nieliczne informacje o stroju zbójników odnaleźć można również w aktach sądowych. Obok materiałów pisanych wielu wiadomości dostarcza ikonografia. Odrębnym, niewątpliwie interesującym źródłem są materiały folklorystyczne. Zawierają one jednak szereg informacji zniekształconych przez chęć podkreślenia wspaniałości zbójnickiego ubioru. Najmniej zniekształceń zdają się zawierać materiały ikonograficzne. Wyjątkiem są tu ludowe obrazy o tematyce zbójnickiej, gdzie widoczne jest dążenie do upiększania stroju, co można uznać za przejaw zbójnickiego mitu.
Cechy odróżniające strój zbójników od stroju noszonego powszechnie przez mieszkańców wsi to:
- Przewaga elementów ludowego stroju odświętnego nad elementami ludowego stroju powszedniego
Strój zbójnicki stanowił kompozycję elementów ludowego stroju powszedniego, odświętnego i elementów obcych tradycji ludowej. Procentowo największy udział miały w tym stroju akcenty odświętne, na drugim miejscu znajdowały się elementy me ludowe, a wreszcie na trzecim odzieży powszedniej. Zdecydowana przewaga elementów odświętnych w stroju miała świadczyć między innymi o tym, że noszący go prowadził na co dzień taki tryb życia, jaki pozostali mieszkańcy wsi prowadzą jedynie w święta. Podkreślano przez to, że bogactwa zbójników było tak duże, iż nie musieli oni wykonywać codziennej ciężkiej pracy. Zamożność, której towarzyszyło życie bez pracy, miała z kolei świadczyć o sprycie, przedsiębiorczości i odwadze, które to cechy umożliwiały uprawianie rzemiosła zbójnickiego, a były cenione przez mieszkańców wsi karpackich.
Starzy gazdowie z Zakopanego mówili, że „zbójnicy nosili właściwy sobie strój czyli mundur”. Na głowie mieli kołpak z rzemienia pleciony i ozdobiony zieloną gałązką, a gdy możność pozwalała i dukatami. Nosili zwykłe, obcisłe spodnie góralskie bogato haftowane; dowódca nosił czerwone, a zwykli zbójnicy mieli białe spodnie. Zbójnicy używali zielonych koszul z bardzo szerokimi rękawami, jakie obecnie u juhasów często spotykamy. Przy brzegu jednego rękawa znajduje się guzik, przy brzegu drugiego pętelka. Gdy potrzeba rąk użyć, jak juhasy do dojenia owiec, a zbójnicy do napadu, obrony lub rabowania, rękawy zakładają się na kark i tu za pomocą pętelki i guzika spinają. Tym sposobem ręce zostają obnażone i zupełnie swobodne. Na obrazkach przedstawiają zbójników w ciżemkach, a nie w kierpcach, musieli więc w ten sposób nogi obuwać. Oprócz zwykłej odzieży góralskiej: serdaka i czuchy, do mundura należał pas skórzany z wieloma kieszonkami, prawie do pach sięgający, jaki do dziś dnia noszą juhasy niektórych okolic. Pas zbójecki odznaczał się wieloma pochwami do noży i olstrami do pistoletów. Uzbrojenie składało się z wielu noży o cisowych trzonkach, z ciupagi, pistoletów, strzelby, czasami nadto z olbrzymiej pałki. Zbójnicy musieli też miewać też pałasze.
- Brak elementów stroju ludowego o charakterze wyłącznie roboczym
Zbójnicy, jak wiadomo, nie tylko nie pracowali, ale wręcz uważali pracę, szczególnie na roli, za hańbę dla siebie. Z tej też przyczyny używane przez nich części odzieży powszedniej ozdabiano dodatkami noszonymi przy odzieży odświętnej. Miały one odmienić roboczy charakter tych elementów stroju.
- Brak zróżnicowania na strój powszedni i odświętny
Zbójnicy ubierali się tak samo na co dzień, jak w święto. Ponieważ pracę uważali za hańbę, unikali wszelkich oznak świadczących o wykonywaniu jakiegoś zajęcia, także i roboczego stroju. Stąd też strój zbójnicki miał zawsze charakter odświętny, a więc nie zachodziła konieczność posiadania dodatkowego ubioru paradnego. Również tryb życia (dla mieszkańców wsi możliwy jedynie w dni świąteczne: zabawy w karczmie, niewykonywanie pracy) powodował, że nie było potrzeby podkreślania osobnym strojem różnicy między dniem powszednim a świątecznym.
- Wykonywanie poszczególnych elementów stroju z lepszego gatunkowo materiału i bogatsze zdobienie niż w stroju ludowym
Demonstrowanie bogactwa, między innymi w stroju, miało świadczyć
o sprawności właściciela jako zbójnika. Bogactwo stało się jednym z podstawowych atrybutów zbójnika, stąd było przez niego podkreślane przy każdej okazji. Strój stwarzał jedną z najlepszych możliwości manifestowania zamożności. Według wielu relacji zbójnicy jako pierwsi zaczęli zdobić spodnie bogatym "haftem, haftować koszule. Także ozdoby, sporządzane zwykle z mosiądzu, wykonywali ze złota i srebra lub z monet. Młodzi parobcy z bogatych rodzin, a czasem też juhasi naśladowali to bogactwo zbójnickiego stroju, co było jednak potępiane z reguły przez mieszkańców wsi. Zjawisko to zanotował między innymi Stanisław Witkiewicz pisząc, że: Zbójnicy odznaczali się zamiłowaniem w zbytku, w bogatej odzieży [...]. Był czas, kiedy wszystkie cyfrowania na portkach, wszelkie sprzączki i ozdoby pasów i kapeluszy uważane były za oznaki zbójnictwa i gazda, który nie chciał synów na zbój puścić surowo zabraniał im tej elegancji w stroju.
- Brak zróżnicowania w stroju na grupy wieku
Mimo że rozpiętość wieku była u zbójników często bardzo duża, od młodych chłopców do dojrzałych mężczyzn, brak w stroju elementów podkreślających przynależność do określonej grupy wieku.
- Brak zróżnicowania w stroju ze względu na pozycję społeczną i rodzinną
Zbójnicy pochodzący z różnych grup społecznych, z rodzin o różnym stanie majątkowym, żonaci i kawalerowie ubierali się tak samo. Ogólnie w stroju zbójników przeważały elementy ubioru noszonego przez młodych, nieżonatych mężczyzn (np. okrycia wierzchnie narzucone na ramiona, a nie ubierane z wykorzystaniem rękawów) i juhasów (np. torby, koszule).
Z kolei jednak nie noszono takich elementów ubioru, jak ozdoby przy kapeluszu różne dla poszczególnych grup. Bogatszy, nieco inny strój nosił jedynie harnaś, i to nie zawsze. Ta jednolitość stroju z ewentualną, bardzo zresztą niewielką odmiennością w wypadku dowódcy, inspirowała wielu autorów, którzy w stroju zbójnickim dopatrywali się wręcz munduru zbójnickiego.
- Równolegle występowanie elementów stroju ludowego i nie ludowego
Elementy stroju nie ludowego to np. czerwone spodnie, kolorowe cienkie koszule oraz części nieraz bardzo różnej odzieży, zrabowane w czasie wypraw zbójnickich. Nie wszystkie jednak zdobyte drogą rabunku części odzieży były noszone przez zbójników. Ciekawe, że nie nosili oni strojów innych grup społecznych, np. mieszczan, szlachty, mimo że często byli w ich posiadaniu. Można to tłumaczyć między innymi tym, że były to zbyt wyraźne dowody działalności zbójnickiej. Równocześnie daje się zauważyć, że zdobyczne części odzieży służyły jedynie do upiększania i wzbogacania noszonego stroju ludowego.
JAK WYGLĄDAŁ DZIEŃ ZBÓJNIKA? JANOSIK JEST TEGO DOBRYM PRZYKŁADEM?
Zbójnicy żyli szybko, ryzykownie, dynamicznie. Chwytali dzień. Byli spontaniczni. Codziennie ryzykowali. To ryzyko ich podniecało. Zdawali sobie sprawę, że wszystko co dobre szybko się kończy. Co dziennie byli narażeni na niebezpieczeństwo, musieli się ukrywać, uciekać przed pościgami harników czy smolaków. Prowadzili burzliwe, rozrzutne, częstokroć sprośne ale zarazem ciekawe życie. Lubili się bawić, tańczyć, słuchać góralskiej muzyki, lubili dobrze zjeść. Prowadzili kontrowersyjne i pełne przemocy i walki życie. Zbójnicki żywot nie był usłany różami. Zbójnik wiedział, że prędzej czy później zawiśnie na haku za pośrednie źebro. Zbójnicy zabijali czas w różnoraki sposób. Grali w kości, grawerowali rękojeście swojej zbójnickiej broni. Szukali pożywienia, knuli w grupie nowe plany napadu na karawany kupieckie, odwiedzali koliby pasterskie, przeżywali miłosne uniesienia na wysokogórskich halach z juhaskami, góralkami. Albo też całymi dniami trzeźwieli po nocnych balangach.
PLAN ZBÓJNIKA NA DZIEŃ BYŁ NASTĘPUJĄCY:
- Wstać
- ograbić kogoś
- Przeżyć
- zabawić się
- Iść spać i nie dać się złapać!
ZBÓJNIK BYŁ ROMANTYKIEM? CZY ZBÓJNIK BYŁ NAMIĘTNY BIORĄC POD UWAGĘ DAWNE ZBÓJNICKIE PODBOJE MIŁOSNE, ILOŚĆ KOCHANEK, KTÓRE MIELI I ICH MIŁOSNE UNIESIENIA?
Czy zbójnicy byli romantykami. Nie sądzę. Byli żądnymi seksualnych wrażeń temperamentnymi facetami, którzy jak coś postanowi to zawsze dostawali. Zbójnicy mieli wiele kochanek. Zbójnik miał wielkie powodzenie wśród kobiet – podobnie jak James Bond! Zbójnik był egoistycznym, nafaszerowanym testosteronem samcem, co bardzo podobało się kobietom. Kobiety do tego czasu mają słabość do takich zbirów J
ZBÓJNIK TO TAKI TOWAR GÓRALSZCZYZNY? NIE JEST TROCHE PRZEREKLAMOWANY?
W pierwszych dziesięcioleciach XX wieku zbójnik stał się znakiem towarowym góralszczyzny. Był ideą, można było obsadzać go w różnych rolach: turystycznej atrakcji zabawiającej przyjezdnych na Krupówkach, lokalnego góralskiego bohatera pilnującego, aby nie zaginęła gwara i obyczaj przodków, chłopskiego radykała wałczącego o równość i wolność, wreszcie patrioty łączącego swą góralskość ze świadomie przeżywaną polskością.
Zbójnik kojarzy się z góralem, góralszczyzną, folklorem, górami, zabawą, alkoholem itp. łatwo było go przenieść na różnego rodzaju produkty – czy to piwo Harnaś, czy zbójnicki ser (bo zbójnicy zajadali się owczym serem), czy zbójnicki boczek albo zbójnicki chleb. Zbójnik ładnie wygląda na malunku na szkle, czy jako rzeźba. Zbójnik to coś nieodgadnionego, tajemniczego, mistycznego.
Czy zbójnik jest przereklamowanym produktem góralszczyzny. Nie sądzę.
Z doświadczenia wiem, że wszystko co wiąże się ze zbójnikami rewelacyjnie się sprzedaje! To ta zbójnicka magia działa jak magnes! Ludzie kupią wszystko co jest związane ze zbójnikiem! Dlaczego – tego nie potrafię państwu powiedzieć ale tak po prostu jest! To jest ta karpacka tajemnica, którą każdy z nas nosi głęboko w sercu i nie potrafi się od tego uwolnić! Zbójnik potrafi potężnie oddziaływać na naszą podświadomość!
Zbójnik to największy polski wyróżnik turystyczny! Zbójnik to potężna siła która za niedługo będzie generować potężny ruch turystyczny nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami! Zbójnik to klucz do sukcesu – byle by tylko nie zrobić z tego kiczu! Choć zbójnicki kicz też by się sprzedawał! Jestem tego pewien!
CZY PODCZAS WĘRRÓWKI ZBÓJNICKIM SZLAKIEM BĘDZIEMY MOGLI ZJEŚĆ COŚ TEŻ ZBÓJNICKIEGO?
TAK! Jestem w trakcie typowania karczm, hoteli i pensjonatów, które spełniają moje kryteria odnośnie obsługi zorganizowanego ruchu turystycznego.
W kilkudziesięciu firmowych lokalach, które znajdą się na SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH będą serwowane zbójnickie specjały, według mojego przepisu. Sygnowane logotypem Zbójnickiego Szlaku. W wybranych karczmach regionalnych będzie podawany grzaniec zbójnicki, kluski zbójnickie, gulasz zbójnicki, kotlet po zbójnicku, kotlety baranie na sposób zbójnicki, kurczak po zbojnicku, pierogi zbójnickie, placek zbója Proćpoka, pyzy zbójnickie, rulony wołowe zbójnickie, sałatki zbójnickie, szaszłyki i zapiekanki zbójnickie, zbójnickie drinki i wiele innych smakołyków!
CHCIAŁBYM Z PANEM ROBERTEM MAKŁOWICZEM UGOTOWAĆ RÓWNIEŻ BARANINĘ W SŁODKIM MLEKU Z SZAFRANEM I Z CZOSNKIEM! TO BYŁ ULUBIONY PRZYSMAK ZBÓJNIKÓW! MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ TO UDA, ZWŁASZCZA, ŻE JESTEM JUŻ PO WSTĘPNYCH ROZMOWACH Z PANEM ROBERTEM.
JAKIE SĄ ZBÓJNICKIE PRZYSMAKI?
Do najbardziej charakterystycznych potraw zbójnickiego jadłospisu należało tzw. zbójnickie mięso tj. specjalnie przyrządzone mięso baranie.
Na brak jadła i napoju nie mogli zbójnicy na ogół się uskarżać. Podstawowym ich pożywieniem był ser owczy i baranina. Za napój służyło im mleko lub żętyca. Zbójnicy mieli specjalny sposób przyrządzania mięsa. Zabitą owcę, zwykle najtłustszą, rozcinali na dwie części i ze wszystkim, tj. z wątrobą, płucami, czysto wymytymi wnętrznościami gotowali w kotle na słodkim mleku z dodaniem pół kwarty masła na dwie owce. Po godzinnym gotowaniu w mleku mięso było już dostatecznie miękkie i zdatne do jedzenia. Smak jego był przyjemny, nieco słodkawy. Ten sposób gotowania mięsa był praktykowany przez zbójników już w XVII w. Podróżnik węgierski pisze, że zbójnicy „warzyli mięso na mleku zamiast na wodzie, z różnymi korzeniami i szafranem albo też je piekli". Jeszcze w wieku XIX zbójnicy stosowali ten sposób, jak to wynika z opisu Kleina, który uganiał się za zbójnikami w Tatrach i na Podhalu, który tak przyrządzone mięso nazywa „mięsem zbójnickim". „Rosołu — pisze Klein — jedli bardzo mało. Smarowali nim rzemienie a także koszule. Gdy byli w dobrym humorze, dzielili się mięsem z juhasami, ci jednak musieli im usługiwać i słuchać ich rozkazów".
Zbójnicy byli ostrożni w spożywaniu posiłków (dopóty nie jedli i nie pili, póki nie spróbował poczęstunku gospodarz). Po udanych napadach zbójeckich urządzali uczty z tańcami i popisami sprawności strzeleckiej. W biesiadach połączonych z piciem gorzałki zwykle nie uczestniczył harnaś i jeden ze zbójników wyznaczony do roli strażnika.
SŁYNNE BYŁY TEŻ BIESIADY OCZYWIŚCIE… CZEGO NIE MOGŁO ZABRAKNĄĆ?
Na pewno na zbójnickich biesiadach na polanach pasterskich nie mogło zabraknąć jadła i napitku – zbójnickiej okowitki, palenki, słodkiego wina z Tokaju, sera owczego, mięsiwa, dobrego towarzystwa, kobiet, muzyki. Rano nie mogło zabraknąć żentycy – czyli serwatki z mlaka owczego, która była doskonałym antidotum na kaca! Czasami zdarzało się, że zbójnicy porywali ze wsi jakiegoś grajka, który przez jakiś czas przygrywał zbójnikom podczas uroczystych biesiad w górskich kryjówkach. Taki los spotkał harnasia ze skrzypkami – jak się o nim mówi - Bartusia Obrochtę.
Ciekawostką jest chociażby fakt nazewnictwa niektórych nazw topograficznych w górach. W Beskidzie Żywieckim mamy górę Pilsko, (nazwa wywodzi się od tego że na tej potężnej górze zbójnicy często urzadzali libacje, harce i swawole – zbójnicy na tej górze pili zbójnicką okowitkę – stąd nazwa Pilsko. Kolejnym przykładem jest góra Tanecznik, która obecnie nazywa się Romanką. Górę nazywali ludzie tanecznikiem od tańców zbójników na halach tego wyniosłego masywu górskiego.
MIELI TEŻ SZCZEGÓLNY SPOSÓB PRZYRZĄDZANIA MIĘSA..JAKI?
Zbójnicy mieli specjalny sposób przyrządzania mięsa. Zabitą owcę, zwykle najtłustszą, rozcinali na dwie części i ze wszystkim, tj. z wątrobą, płucami, czysto wymytymi wnętrznościami gotowali w kotle na słodkim mleku z dodaniem pół kwarty masła na dwie owce. Po godzinnym gotowaniu w mleku mięso było już dostatecznie miękkie i zdatne do jedzenia. Smak jego był przyjemny, nieco słodkawy. Ten sposób gotowania mięsa był praktykowany przez zbójników już w XVII w. Podróżnik węgierski pisze, że zbójnicy „warzyli mięso na mleku zamiast na wodzie, z różnymi korzeniami i szafranem albo też je piekli". Jeszcze w wieku XIX zbójnicy stosowali ten sposób, jak to wynika z opisu Kleina, który uganiał się za zbójnikami w Tatrach i na Podhalu, który tak przyrządzone mięso nazywa „mięsem zbójnickim". „Rosołu — pisze Klein — jedli bardzo mało. Smarowali nim rzemienie a także koszule. Gdy byli w dobrym humorze, dzielili się mięsem z juhasami, ci jednak musieli im usługiwać i słuchać ich rozkazów".
CO SZCZEGÓLNEGO JADALI W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM, NOWOROCZNYM?
Przypuszczam, że zbójnicy w okresie świątecznym, noworocznym spożywali to co było do zjedzenia. Okres zimy był okresem wegetacji dla zbójnika. Nie zbójowało się zimą.
Na przeszkodzie w zbójowaniu stały:
- surowy klimat zimowy w górach,
- łatwość wytropienia zbójników po śladach na śniegu,
- trudności w zdobyciu pożywienia po spędzeniu owiec z szałasów w doliny,
W lecie było zupełnie inaczej. Obfitość pożywienia (z kłusownictwa, grabieży na halach i szałasach) oraz możność ukrycia się w zakamarkach leśnych i rozpadlinach skalnych zachęcały wprost do pójścia na zbój.
Najczęściej zbójnicy zimowali w obcych wsiach, odległych od miejsca działania kompanii zbójnickiej; często zbójnicy najmowali się jako parobcy do pracy u zamożnych gospodarzy, niekiedy wędrowali w przebraniu dziadów, a sporadycznie spędzali zimę u swoich kochanek (frajerek). Prawie nigdy nie zimowali w rodzinnym domu - miejscu najbardziej narażonym na wizyty żandarmów.
Trzeba było ten czas przeczekać.
Rozchodząc się, zbójnicy ustalali sobie czas i miejsce zbiórki na rok przyszły. Początek i koniec zbójowania w ciągu roku łączył się z rozwijaniem i opadaniem liści bukowych. Buk był dla zbójników jak gdyby zegarem. Gdy buki zaczynały pokrywać się młodą i delikatna zieleniną, sezon zbójecki należało uważać za rozpoczęty.
Myślę, ze zbójnik nie miał wyjścia i musiał jeść to co gospodarze mu dali, może to była owsiana bryja z mlekiem, a jak się zbójnikowi poszczęściło to może udało mu się zjeść mięso baranie, nieraz przymaszczone borsuczym lub niedźwiedzim sadłem.
WIEM NATOMIAST JAK WYGLĄDAŁO POŻYWIENIE ZBÓJNIKÓW LATEM, CZY WCZESNĄ JESIENIĄ.
Rodzaj spożywanych potraw, sposób ich przyrządzania i konsumpcji był rezultatem określonych warunków bytowania zbójników, tak więc inaczej odżywiano się w czasie pobytu w górach (pochody, ukrywanie się itp.), inaczej przebywając we wsi (ukrywanie się, zimowanie, udział w uroczystościach, jak np. wesela itp.), inaczej znów w miejscach publicznych (karczmy, jarmarki itp.).
Do najczęściej zabieranych ze wsi produktów spożywczych należały: mąka na kluskę i bryję w woreczku z płótna, sól zawinięta w kawałek lnianej szmatki, placki owsiane (moskalicki) lub kukurydziane (Karpaty Wschodnie), czasem kawałek owczego sera, a nawet kilka pieczonych ziemniaków, kawałek wędzonego lub, co rzadziej, pieczonego mięsa, trochę masła lub smalcu w drewnianej łągiewce. Te zapasy żywności wraz z kubkiem i łyżką noszono w przewieszonej przez ramię torbie. Z reguły przed planowaną wyprawą lub wobec konieczności ucieczki w góry zbójnicy zaopatrywali się też w wódkę lub wino. Do przechowywania tych płynów używali drewnianych manierek lub flaszek. Manierki noszono najczęściej przewieszone przez ramię na rzemyku lub przypięte do torby.
W wypadku dłuższych postojów w jednym miejscu zastawiano sidła, wybierano jaja z gniazd, łapano ryby. Wybierano też miód dzikich pszczół, zbierano jagody, grzyby, orzechy leszczynowe i bukowe, korzenie słodkiej paproci, szczaw.
W czasie przebywania w górach żywności dostarczały zbójnikom także hale wypasowe. Szałasy stanowiły często bazy zbójników, gdzie urządzali oni dłuższe postoje i gdzie się ukrywali. Pożywienie ich nie różniło się wówczas od pożywienia pasterzy. W czasie szybkich przemarszów zbójnicy otrzymywali z przychylnych sobie szałasów sery, bryndzę, żętycę, nieraz barana lub owcę i z reguły wraz z bacą i juhasami urządzali ucztę.
Posiłki przyrządzano zazwyczaj raz dziennie, najczęściej wieczorem na ognisku, w ciągu dnia spożywając suchy prowiant i znalezione po drodze płody leśne. Przyrządzaniem posiłku zajmowali się wszyscy wspólnie, z wyjątkiem harnasia, który nie brał w tym udziału.
Mięso upolowanych zwierząt pieczono nad ogniskiem - nabijano niewielkie kawałki na koniec noża i tak opiekano w ogniu lub pieczono całą sztukę na drewnianym rożnie. Ryby pieczono nabite na patyk lub koniec noża. Jaja ptaków spożywano surowe lub, jak relacjonują najstarsi informatorzy, zagrzebywano je w gorącym popiele i w ten sposób pieczono.
Do gotowania tych potraw zbójnicy używali często żelaznego kotlika, który nosili ze sobą. Był to niewielki 3, 4 - litrowy baniasty kociołek z dwoma uchwytami przy wylewie, o które można było zaczepiać łańcuszek do powieszenia nad ogniem.
ZBÓJNICY MIELI JAKIEŚ NIETYPOWE ZWYCZAJE PRZY STOLE?
Oj tak mieli! Obok podstawowej funkcji pożywienia, jaką było zaspokajanie głodu, w wypadku grup zbójników istniała też funkcja utrwalania i podkreślania więzi społecznej. Funkcja ta wyrażała się przede wszystkim we wspólnym przyrządzaniu i spożywaniu potraw. Zbójnicy musieli stanowić grupę o silnej więzi. Wymagały tego między innymi sytuacje, w jakich znajdowali się na co dzień, gdzie od solidarności całej grupy zależało życie jej członków.
Zbójnicy zachowywali przy jedzeniu daleko idącą ostrożność. Nie brali do ust ani jadła, ani napoju, dopóki inni ludzie tego nie pokosztowali, a sami dopiero po upływie jednej godziny zasiadali do jedzenia.
Interesujące jest również, że zbójnicy mieli swoje noże, łyżki i kubki i używali ich wszędzie, nawet tam, gdzie była zastawa, np. w karczmach. Można przypuszczać, że powodem było tu przyzwyczajenie do przedmiotów codziennego użytku lub chęć zaimponowania bogactwem (noże i kubki często były bardzo drogie, bogato zdobione), albo że chodziło, być może, podobnie jak w wypadku przyrządzania potraw, o bezpieczeństwo, tj. zabezpieczenie się przed otruciem czy uśpieniem.
CZY DZIŚ SIĘ JESZCZE JE GDZIEŚ PRZYRZĄDZA?
Tak, jest kilka takich miejsc, karczm. Wiele przepisów na zbójnickie jadło znajduje się również na mojej stronie www.zbojnickiszlak.pl Wiele z tych zbójnickich receptur stosowanych jest do tego czasu przez gaździny i pewnie sobie z tego nie zdają sprawy, że wykorzystują XVII i XVIII wieczne zbójnickie przepisy kulinarne.
JAKA JEST PANA ULUBIONA POTRAWA?
Uwielbiam jagnięcinę.
JAKIE LUDZIE MAJA NAJCZĘŚCIEJ WYOBRAŻENIE O ZBÓJNIKACH?
Ludzie mają pozytywne wyobrażenie o zbójnikach. Generalnie niewiele wiedzą. Dlatego stworzyłem największy na świecie portal o zbójnictwie www.zbojnickiszlak.pl Aby ludzie poznali prawdę o zbójnikach. Ludzie wiedzą co nieco o tematyce zbójnictwa, ale jedno co jest pewne to to, że temat zbójnictwa zawsze wywołuje pozytywny uśmiech i pozytywne skojarzenia wśród ludzi. Na tym można zbudować sukces! Ludziom miesza się poezja XX lecia międzywojennego, z mitem, z faktami historycznymi. Mówią że Janosik był Polakiem,a był Słowakiem. Nigdy w Tatrach naszych nie przebywał, a ludzie myslą, ze to właśnie skalne Podhale było miejscem jego grasowania! Dzięki Zbójnickimu szlakowi ta wiedza na pewno się skrystalizuje.
GDZIE JEST GRANICA MIĘDZY PRAWDĄ HISTORYCZNĄ A MITEM, LEGENDĄ?
Zbójnictwo stało się jednym z wiodących tematów folkloru, na jego kanwie zrodził się interesujący zbójnicki mit, nawiązujący do starych struktur indoeuropejskich mitów bohaterskich, w których obok starożytnych herosów znalazł swe miejsce król Artur i jego rycerze. Mitem zbójnickim rządzą te same prawa, pojawiają się w nim te same schematy: szlachetność, siła, walka z niesprawiedliwością, a nawet miłość i zdrada kobiety. Wreszcie mit ten, jak żaden inny element kultury ludowej Karpat, stał się motywem, który na stałe wszedł w kulturę elitarną - powieść, poezję, muzykę, plastykę. Być może u źródeł jego popularności zbójnickiego mitu leży odwieczne dążenie człowieka do wyrównania krzywd, zwalczania niesprawiedliwości, przeciwstawiania siły i bogactwa słabości i biedzie.
Mit taki wybiela bohatera - zbójnika, przemilcza wszystko, co nie godzi się z jego wyobrażeniem (legendy nie mówią o wielkiej brutalności zbójników, o tym, że nadużywali alkoholu, ze zabijali ludzi), z czasem zaciera się granica pomiędzy legendą a rzeczywistością. Z takim procesem mamy do czynienia przede wszystkim w wypadku zbójnictwa i trudno dziś ustalić, gdzie kończy się prawda, a zaczyna uformowana przez procesy kulturowe legenda.
CZY POTRZEBUJEMY DZIŚ ZBÓJNIKÓW?
Myślę, że świat jest na tyle pojemny, że przyjmie i zbójników. Ja myślę, że zbójnicy byli, są i będą. Tylko ewaluowali trochę, unowocześnili się i się wycwanili. Świat dzięki zbójnikom był bardziej kolorowy, bardziej urozmaicony. Zbójnictwo to swoisty fenomen kulturowy. Ale potrzebujemy dzisiaj tych dobrych i prawych zbójników, bo na dzień dzisiejszy mamy wielu rabusiów i zbójców. A ta nazwa ma wyjątkowo negatywny wydźwięk. Zbójnik a zbójca, czy rozbójnik to nie to samo!
CZY MOŻEMY DZIŚ MÓWIĆ O MODZIE NA GÓRALSZCZYZNĘ?
Jak najbardziej TAK! Góralszczyzna była, jest i będzie modna. Góry mają swoją magię, swoją tajemnicę, która powoduje, że ludzie w góralach upatrują serdeczności, szczerości, otwartości, patriotyzmu, prawdy. Góralszczyzna to taki skarbiec polskiej kultury, sztuki. Proszę zauważyć, że wszystkie najważniejsze rzeczy na Ziemi wydarzyły się w górach! Góry Ararat, Góra Oliwna, Góra Synaj. Zbójnictwo również przydarzyło się w górach! To znaczy że ma ono ponadczasową i nieokreśloną wartość!
DLACZEGO TAKI SZLAK MA SZANSĘ NA SUKCES?
Jestem przekonany, że SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH odniesie sukces! To byłby sukces polskiej turystyki!
TEJ SZANSY NIE MOŻNA ZMARNOWAĆ!
Międzynarodowy Szlak Zbójników Karpackich jest nowoczesnym i oryginalnym sieciowym produktem turystycznym, który ukończony jest już w 70%. NAD SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH honorowy patronat objęło wydawnictwo BEZDROŻA! CHCIAŁBYM RAZEM Z BEZDROŻAMI WYDAĆ PO SZLAKU PRZEWODNIK. Sieciowy produkt turystyczny to nic innego jak gotowa do sprzedaży spakietyzowana oferta, opierająca się o rozproszoną strukturę podmiotów, atrakcji, miejsc, punktów obsługi, obiektów, funkcjonująca jako jedna spójna koncepcja posiadająca wspólny, wiodący silny wyróżnik (markę) produktu. Tym oryginalnym wyróżnikiem jest zbójnicki mit. Mit bardzo głęboko i pozytywnie zakorzeniony w społeczeństwie nie tylko polskim, ale i słowackim, czeskim, ukraińskim i rumuńskim. Szlak Zbójników Karpackich jest produktem bazującym przede wszystkim na regionalizmie, góralszczyźnie, folklorze, karpackim dziedzictwie narodowym pięciu krajów.
SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH powstał dla usystematyzowania wiadomości o zbójnictwie, które do tego czasu były bardzo chaotyczne i nieprecyzyjne. Idea przewodnia, która towarzyszyła mi przy wyznaczaniu szlaku była związana z pokazaniem unikatowego rdzenia kultury i tradycji krajów, które zlokalizowane są na łuku Karpat. Zbójnictwo to magia, to tajemnica, która w najbliższym czasie zacznie generować potężny ruch turystyczny zarówno w Polsce jak i w pozostałych krajach które wyeksponowałem tworząc zbójnicki szlak. Zbójnictwo ludowe to także bardzo chwytliwy medialnie wyróżnik Polski na tle innych krajów, który powinien być wykorzystany w promocji Polski przez Polską Organizację Turystyki na arenie międzynarodowej. Polska była miejscem największego nasilenia zbójnictwa karpackiego w XVI, XVII i XVIII wieku.
Miejsca na SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH stanowią wielkie bogactwo regionów karpackich. Oddają jego specyfikę i określają kulturową tożsamość. Ich unikatowość i autentyczność sprawia, że są integralną częścią europejskiego dziedzictwa kulturowego.
Ze względu zarówno na walory krajobrazowe, czystość środowiska, architekturę drewnianą, sakralną, jak i mozaikę etniczną, region karpacki posiada bardzo wysoki potencjał turystyczny.
Szlak Zbójników Karpackich jest drugim po Szlaku Zabytków Techniki tak ambitnym projektem na polskiej arenie turystycznej. Szlak Zbójników Karpackich to tematyczny, pieszo - samochodowy szlak turystyczny o zasięgu międzynarodowym, obejmujący obiekty przyrodnicze i antropogeniczne związane z dziedzictwem kulturalnym regionu karpackiego. Tworzy go około 600 miejsc związanych z tradycją zbójnicką, opryszkowską i hajdamacką. Szlak obejmuje miejsca legendarnego ukrycia zbójnickich skarbów, zbójnickie zamczyska, skanseny architektury ludowej, przydrożne zapomniane kapliczki o zbójnickiej tradycji, izby pracy twórczej, zabytki architektury sakralnej, Parki Narodowe, Parki Krajobrazowe.
Intencją autora zbójnickiego projektu jest zbudowanie, w oparciu o najważniejsze i najciekawsze pod względem walorów historycznych i architektonicznych obiekty w Karpatach, markowego produktu turystycznego. Docelowo Szlak ZBÓJNIKÓW KARPACKICH ma stać się najbardziej interesującą trasą turystyczną w Europie.
KOGO PRZYCIĄGNIE TAKI SZLAK?
Liczę na turystów rodzimych, na rodziny z dziećmi, na klienta korporacyjnego, a także na turystów z UKRAINY, CZECH, SŁOWACJI I WĘGIER, NIEMIEC I WIELKIEJ BRYTANII. Najbardziej jednak chciałbym aby szlak zbójników karpackich przyciągnął klienta z Chin, Korei i Japonii. Ten klient to klient przyszłości, dysponujący dużą gotówką i zostający u nas na kilka lub kilkanaście dni.